Pomysł przyszedł na rowerze. Mój przyjaciel Paweł jest ortopedą — ambitnym, ciekawym świata, potrafiącym opowiedzieć o ciele ludzkim w taki sposób, że zaczynasz je widzieć inaczej. Gdzieś w Karkonoszach, przy rzuconych na trawę rowerach, padło pytanie które mnie nie opuściło: dlaczego nie ma prostego narzędzia które mierzy ruch pacjenta obiektywnie, powtarzalnie, bez promieniowania, w zwykłym gabinecie?
Wróciłem do domu i zacząłem czytać. I to co znalazłem otworzyło mi oczy szerzej niż się spodziewałem.
Ruch jest wspólnym wyjściem wielu systemów jednocześnie — mięśniowego, nerwowego, sensorycznego, psychicznego. Dlatego pojedyncze parametry są słabe. Kluczowe są relacje i wzorce. Najważniejszy jest trend w czasie.
To zdanie zmieniło sposób w jaki myślę o tym projekcie. AIMotion nie jest licznikiem kroków. Nie jest urządzeniem do pomiaru kąta kolana. Jest próbą stworzenia czegoś co nazwałem sejsmografem zdrowia psychofizycznego — systemu który śledzi jak organizm radzi sobie z ruchem, nie tylko jak ruch wygląda.
Podczas gdy zacząłem zgłębiać temat, odkryłem że z analizy ruchu można wyczytać rzeczy które na pierwszy rzut oka wydają się niemożliwe. Tendencje psychologiczne. Ryzyko upadku zanim do niego dojdzie. Wczesne sygnały problemów neurologicznych. Kompensacje które świadczą o bólu którego pacjent jeszcze nie zgłasza.
To nie science fiction — to wyniki badań które istnieją, choć są rozproszone po literaturze medycznej i rzadko trafiają do codziennej praktyki klinicznej. Brakuje narzędzia które zrobiłoby z tego użytek w warunkach gabinetowych.
System który buduję ma dwie połączone warstwy analizy. Pierwsza to analiza lokalna — gdzie pojawia się problem. Klasyczne parametry chodu, wysoka rozdzielczość, kończyny dolne. Druga to analiza holistyczna — jak cały system sobie z tym radzi. Relacje między segmentami, kontrola osiowa, adaptacyjność.
Lokalna analiza wykrywa problem. Holistyczna pokazuje strategię adaptacji. Razem dają obraz, którego żadna z osobna nie potrafi dać.
Zamiast diagnozować choroby, system mierzy odchylenia od indywidualnego punktu odniesienia wzdłuż czterech osi:
Ujawnia brak rezerw. Działa jak test obciążeniowy — przy przyspieszeniu pojawiają się kompensacje niewidoczne w normalnym tempie.
Różnice między stroną lewą a prawą. Szczególnie ważna gdy rośnie przy wzroście prędkości — to sygnał że jedna strona kompensuje za drugą.
Miara tego ile pracy wykonuje tułów zamiast nóg. Marker starzenia funkcjonalnego i zmęczenia układu.
Spadek zmienności naturalnego ruchu. Utrata adaptacyjności — system przestaje na bieżąco korygować.
To jest zdanie które zapisałem sobie jako kompas całego projektu. AIMotion nie diagnozuje. Nie orzeka. Nie porównuje pacjenta do normy populacyjnej jako jedynego punktu odniesienia.
Śledzi zmianę strategii ruchowej konkretnego człowieka w czasie. Czy dziś radzi sobie lepiej niż miesiąc temu? Czy po kontuzji kompensacje znikają czy rosną? Czy rytm chodu wraca do swojego własnego wzorca sprzed urazu?
To jest pytanie które terapeuta zadaje intuicyjnie od lat. AIMotion ma mu w tym pomagać — liczbami, nie zastępując oceny klinicznej, ale ją uzupełniając.
Opis kliniczny dla lekarzy i partnerów →The idea came on a bike ride. My friend Paweł is an orthopaedist — ambitious, curious, able to describe the human body in a way that makes you see it differently. Somewhere in the Karkonosze mountains, with bikes thrown on the grass, a question came up that hasn't left me since: why is there no simple tool that measures a patient's movement objectively, repeatably, without radiation, in an ordinary clinic?
I came home and started reading. And what I found opened my eyes wider than I expected.
Movement is the shared output of many systems simultaneously — muscular, nervous, sensory, psychological. That's why single parameters are weak. What matters are relationships and patterns. Most important is the trend over time.
That sentence changed how I think about this project. AIMotion is not a step counter. It's not a knee angle measuring device. It's an attempt to build what I call a psychophysical health seismograph — a system that tracks how an organism copes with movement, not just what the movement looks like.
As I started exploring the topic, I discovered that motion analysis can reveal things that at first seem impossible. Psychological tendencies. Fall risk before the fall happens. Early signals of neurological problems. Compensations that indicate pain the patient hasn't yet reported.
This isn't science fiction — these are research findings that exist, though scattered across the medical literature and rarely making it into everyday clinical practice. What's missing is a tool that puts this to use in clinical settings.
The system I'm building has two connected analysis layers. The first is local analysis — where the problem appears. Classic gait parameters, high resolution, lower limbs. The second is holistic analysis — how the whole system copes. Relationships between segments, axial control, adaptability.
Local analysis detects the problem. Holistic shows the adaptation strategy. Together they give a picture that neither alone can provide.
Reveals lack of reserves. Acts as a stress test — acceleration surfaces compensations invisible at normal speed.
Differences between left and right sides. Especially significant when it grows with speed — a signal that one side is compensating for the other.
How much work the trunk is doing instead of the legs. A marker of functional ageing and system fatigue.
Reduction in natural movement variability. Loss of adaptability — the system stops making continuous micro-corrections.
That's the sentence I wrote as the compass for the whole project. AIMotion doesn't diagnose. Doesn't adjudicate. Doesn't compare a patient to a population norm as the sole reference point.
It tracks the change in movement strategy of a specific person over time. Is today better than a month ago? After an injury, are compensations disappearing or growing? Is the gait rhythm returning to its own pre-injury pattern?
That's the question a therapist has been asking intuitively for years. AIMotion is here to help — with numbers, not replacing clinical judgment, but complementing it.
Clinical description for doctors and partners →